Posłanka Pawłowicz, pytana o krążące w sieci na jej temat złośliwości, odpowiedziała, że jest to obraz kompletnej nietolerancji ze strony środowisk popierających homoseksualistów. Internet założyłam sobie dwa lata temu i nie bardzo umiem się nim posługiwać. Czytam za to komentarze na niektórych portalach. Są okropne - mówiła. 

Zagadnięta o swe słowa na temat Anny Grodzkiej, m.in.: To nie jest tak, że jak ktoś się nażre hormonów i operacje zrobi, to się staje kobietą. Kod genetyczny decyduje. Daj pan, badanie krwi zrobimy, podkreśliła, że absolutnie je podtrzymuje i nie widzi w nich niczego, co byłoby wyrazem nietolerancji. Czy odwołanie się do wyników badań medycznych jest przejawem nietolerancji? - pytała. 

Komentowała również swoje, wypowiedziane z mównicy sejmowej słowa o związkach homoseksualnych jako nietrwałych, jałowych związkach osób, z których społeczeństwo nie ma żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą ich więź seksualną. Na pytanie, czy dopuszcza, że pozostających w związku homoseksualistów może łączyć coś więcej niż więź seksualna, odpowiedziała: Mnie to kompletnie nie obchodzi. Pan Biedroń mi to zresztą wyjaśnił, a on jest w tych kwestiach najbardziej kompetentny. Pytałam, co rozumie przez pożycie, a on powiedział, że to jest głównie więź seksualna. Biedroń jest dla mnie bardziej kompetentny niż pan - powiedziała redaktorowi naczelnemu "Super Expressu".

Pytana przez niego, czy myślała kiedyś o wstąpieniu w związek małżeński, odpowiedziała: "Super Express" tylko okolice siedzenia interesują. Są sprawy bardzo ważne, jak np. pakt fiskalny.