Bardzo współczuję tym rodzicom - mówi w Radiu ZET Joachim Brudziński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. I zastrzega, że jeśli sam miałby homoseksualne dziecko, to na pewno by nie ekscytował opinii publicznej.

Nie wywieszałbym zdjęć i nie ogłaszałbym całemu światu o tym, w moim odczuciu, nieszczęściu - podkreśla.

Poseł PiS przekonuje przy tym, że jeżeli dziecko jest wychowywane w oparciu o pewien kanon wartości, to spada prawdopodobieństwo tego, że będzie osobą homoseksualną. 

Mam nadzieję, że akurat mnie, ani moich najbliższych nigdy to nie dotknie, bo staram się wychowywać swoje dzieci (…) Nie chciałbym, aby moje dzieci okazały się osobami o innych preferencjach seksualnych. Chciałbym, aby moje córki miały normalne rodziny, chciałbym być dziadkiem - przekonuje także Joachim Brudziński.

Uważa, że dobór twarzy do kampanii jest nietrafiony. Nic mnie nie interesuje, czy syn znanego, cenionego i lubianego przeze mnie aktora jest gejem. Niespecjalnie mnie ten temat ani parzy, ani ziębi - podkreśla.

W Kampanii Przeciw Homofobii prowadzonej pod hasłem "Rodzice, odważcie się mówić" występują rodzice osób homoseksualnych i biseksualnych. Jednym z jego bohaterem został aktor Władysław Kowalski wraz ze swoim synem Kubą.