Na kopertach widnieje krakowski adres, ale - jak ustaliła policja - jest on fikcyjny. Nadawca o podanym nazwisku także nie istnieje.

Jak podaje rzecznik lubelskiej policji Janusz Wójtowicz podobne przesyłki wysłano także na adres ministra transportu Joanny Muchy, posłów PO: Cezarego Kucharskiego z Łukowa i Grzegorza Raniewicza z Chełma, a także byłej wojewody lubelskiej, a teraz parlamentarzystki PSL Genowefy Tokarskiej.

- W listach była niewielka ilość marihuany. Potwierdziły to badania narkotestem. Rozpoczęliśmy postępowanie w kierunku udzielania środków odurzających. Jako że sprawa dotyczy kilku powiatów, prowadzi je wydział kryminalny komendy wojewódzkiej - dodaje rzecznik.

Przesyłki nadawane są listem zwykłym, a w środku oprócz woreczka z suszem roślinnym, umieszczono ulotki z informacjami o tym, jakie są odmiany konopi. Jak przekonują ci, którzy je dostali nadawcy najprawdopodobniej chodzi, o to, by politycy rządzącej koalicji zmienili prawo i zalegalizowali marihuanę.

- To haniebna akcja, ale poglądów nie zmienię. Jestem przeciwnikiem narkotyków - deklaruje jeden z parlamentarzystów Platformy.

W stołecznym biurze poselskim premiera wiadomo, że do posłów dotarły łodygi konopi i propagujące je ulotki. Donald Tusk takiej przesyłki nie dostał.