Grzegorz Schetyna nie zgadza się z wizją Tuska dotyczącą przywództwa Platformy. W największych partiach szef zostaje premierem, a partią zarządza sekretarz generalny. Uważam, że w tak dużej partii jak Platforma Obywatelska musi być zespół, który zarządza partią między wyborami - mówił Monice Olejnik Grzegorz Schetyna. To kwestia takich zapisów statutowych, które zagwarantują mocną pozycję przewodniczącego, a z drugiej strony skuteczne funkcjonowanie partii i wygrywanie następnych wyborów. Trzeba połączyć jedno z drugim - powiedział w Radiu ZET wiceprzewodniczący PO.

Wykluczył jednak, że partii grozi wewnętrzna wojna. Nie liczę szabli. To nie jest tak, że wewnątrz Platformy będzie trwać jakiś bój i jakaś wojna. To jest absurd. Można się różnić, można się dzielić, ale kiedy będą już ostateczne wybory, to trzeba zakasać rękawy. Bez względu na to, jakie będzie rozstrzygnięcie - zapewnił polityk. 

Schetyna wbił też szpilę w scenariusz, który zakłada, że Donald Tusk zostaje szefem Komisji Europejskiej. Nie ma takiej opcji dzisiaj i nie sądzę, żeby ona pojawiła się w perspektywie najbliższych miesięcy. Ta polska szansa w Brukseli jest na razie bardzo iluzoryczna. Ona się otwiera, ale pojawi się dopiero w przyszłym roku po wyborach do europarlamentu - stwierdził.

Zdaniem wiceprezesa PO nie można też mówić o nowej koalicji i zastąpieniu PSL-u SLD. Dzisiaj nie wyobrażam sobie koalicji z SLD i Leszkiem Millerem. W tej kadencji Sejmu jest to, całe szczęście, niemożliwe i takiej koncepcji nie biorę pod uwagę  - mówił  w Radiu ZET Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem PO jest w stanie wygrać wybory i utrzymać koalicję z PSL. Dodaje jednak, że być może za trzy-cztery lata Sojusz też się zmieni" i wtedy będzie wartościowym partnerem dla Platformy. Zgodził się też ze tezą Moniki Olejnik, że część PO nie chciałaby koalicji z postkomunistyczną partią, w której "coraz bardziej intensywnie unosi się duch PZPR-owski"