Dyskusję na ten temat wywołał dzisiejszy artykuł w "Newsweeku". Tygodnik napisał, że Platforma Obywatelska w ciągu dwóch lat wydała ponad ćwierć miliona złotych na markowe garnitury i buty. Do tego doszły wydatki na restauracje, zakup wina i cygar.

Jednak Małgorzata Kidawa-Błońska broni wydatków PO. Posłanka tłumaczy, że jeśli faktura pochodzi z danego sklepu, to nie oznacza to, że kupowany był cały oferowany tam asortyment. Tak więc w sklepie, który wystawił fakturę, kupowano wino, ale nie cygara. 

Posłanka przyznaje, że część pieniędzy partyjnych została wydana na ubrania. Tłumaczy to względami wizerunkowymi, związanymi z trzema kampaniami politycznymi.

W tej chwili nie ma żadnej kampanii i takie środki nie są na to przeznaczane - oświadczyła Kidawa-Błońska. Posłanka nie widzi też nic złego w wydatkach na wynajem boiska do piłki nożnej. Każda partia, każda instytucja powinna prowadzić działalność integracyjną - powiedziała Kidawa-Błońska wyjaśniając, że mecze piłkarskie były właśnie spotkaniami integracyjnymi. Na tym boisku nie gra tylko premier, ale różni członkowie Platformy - dodała posłanka.

Wcześniej media donosiły także o wydatkach Prawa i Sprawiedliwości, w tym między innymi o ochronie dla Jarosława Kaczyńskiego, za którą partia płaci ponad milion złotych rocznie.