PO wydaje publiczne pieniądze na wino i cygara. My swoimi, podzieliliśmy się z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej. Taka jest między nami różnica - komentował Joachim Brudziński w rozmowie z RMF ujawnione ostatnio informacje na temat wydatków partii politycznych.

Przypomniał, że politycy PO oburzali się, gdy wyszło na jaw, że PiS ze składek swoich członków wspomaga ofiary smoleńskie, pokrywając koszty obsługi prawnej.

Ci parlamentarzyści, ci radni wpłacając swoje własne, prywatne pieniądze i dzieląc się tymi pieniędzmi, na przykład z ofiarami katastrofy smoleńskiej, byli wściekle zaatakowani parę tygodni temu przez tych, którzy korzystają właśnie z wpłat takich donatorów albo później biegają za publiczne pieniądze po boiskach i paląc cygara, i popijając wina za 700 zł za butelkę - oburzał się Brudziński.

Jak dodał, nie wyobraża sobie, by ugrupowania polityczne straciłyby dostęp do subwencji z publicznych pieniędzy.

Czy jest panie w stanie, tak uczciwie, jako dziennikarz zajmujący się polityką wyobrazić sobie sytuację, że bez pieniędzy z budżetu państwa, potrafilibyśmy nawiązać taką rywalizację wyborczą z Platformą Obywatelską? - zwrócił się do Konrada Piaseckiego, dziennikarza RMF.

Na to Piasecki przypomniał, że z pieniędzy publicznych finansowana jest również ochrona osobista Jarosława Kaczyńskiego, co kosztuje ponad milion złotych rocznie.

Gdyby nie ta ochrona, to Jarosław Kaczyński by nie żył. Błagam pana, niech pan nie staje w szranki z Niesiołowskim - odparł Joachim Brudziński.