Według stacji, chodzi o pracę, jaką Tymochowicz miał wykonać dla Palikota od jesieni 2010 roku do kampanii przed wyborami parlamentarnymi w roku 2011.

- Nigdy się nie wypowiadałem na temat moich prywatnych umów z Januszem Palikotem, ale ponieważ Janusz Palikot ostatnio powiedział w mediach takie zdanie, że jeśli Tymochowicz coś sobie życzy, niech nas pozwie, to idąc w ślad za zaleceniem Janusza Palikota, uczyniłem to - powiedział Superstacji Piotr Tymochowicz, były doradca Ruchu Palikota, obecnie wspierający swoją wiedzą Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jak dodał, na realizację umowy czekał trzy lata - bez skutku.

Tymochowicz liczy, że Palikot w ciągu tygodnia spłaci dług, jaki zaciągnął u niego w czasie kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku. Nie ma jednak złudzeń, że łatwo nie będzie. - Ja słyszałem jeden argument, który podali mi świadkowie, że umawiając się ze mną na określone kwoty, Janusz Palikot żartował. No to teraz niech to powtórzy przed sądem wobec świadków - tłumaczy. Precyzuje, że pozew dotyczy nie partii Ruch Palikota, a osoby samego Janusza Palikota. 

W samym Ruchu Palikota sprawa budzi zdziwienie. - Dwa miliony złotych? Jeżeli Piotrek tak wycenia swoje zasługi, to rzeczywiście pozazdrościć tylko. Kompletnie nie przypominam sobie takich sytuacji, żebym widział jakiekolwiek faktury czy jakiekolwiek rachunki na usługi. To są sprawy między panem Tymochowiczem i panem Palikotem - powiedział Superstacji wiceprzewodniczący Ruchu Palikota Artur Dębski.