W ten sposób nawiązali do wcześniejszej wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego. Polityk nie dowierzając, że w Polsce są głodujące dzieci, przyznał, że w dzieciństwie jadł szczaw i zawsze był najedzony.

Związkowców nie wpuszczono jednak do hali Kapelusz (między Katowicami a Chorzowem), w której odbywało się spotkanie. Teren został ogrodzony - po pewnym czasie na płacie pojawiły się m.in. tabliczki: "Nie karmić platfusów".

Wcześniej polityków przyjeżdżających do Chorzowa powitano w "Miasteczku Wkurzonych", w którym zorganizowano happening. Przygotowano tam m.in. kompot z mirabelek i zupę szczawiową.

Happening zorganizowała "Solidarność", Sierpień '80 oraz Stowarzyszenie na rzecz osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.

Jak przekonywał szef "Solidarności" Piotr Duda do miasteczka mógł wejść każdy. Warunkiem było podanie hasła: Na szczaw i odzewu: Na mirabelki.