Te wybory miały być potwierdzeniem obywatelskiego charakteru Platformy. Miały być powrotem do naszych korzeni, podobnie jak prawybory, które wyłoniły naszego kandydata na prezydenta. Wówczas nikt nie kwestionował sensowności debaty między Bronisławem Komorowskim a Radkiem Sikorskim. Obu kandydatom zapewniono też równe szanse. Dziś jest niestety inaczej - pisze w liście otwartym, opublikowanym na swej stronie internetowej, Jarosław Gowin.

Zarzuca on premierowi, że decyzja o przeniesieniu wyborów na wakacyjne miesiące "ograniczyło szanse Twoich potencjalnych kontrkandydatów". Twierdzi też, że uchylanie się szefa rządu od debaty to podważanie demokratycznych wyborów - przypomina, że debata jest istotą demokracji. Przypomnę Ci, że takiej właśnie debaty domagałeś się, gdy wiele lat temu konkurowałeś o przywództwo Unii Wolności z Bronisławem Geremkiem. Przypomnę Ci także, że Twój rywal umożliwił Ci udział w szesnastu wojewódzkich konwencjach wyborczych - pisze w liście

Zarzuca premierowi, że ten wycofuje się z obietnicy o debacie, którą złożył młodym działaczom PO. Jesteś pewien, że dajesz im w ten sposób dobry przykład odpowiedzialności za słowo? Jesteś pewien, że wielu szeregowych członków Platformy, zaniepokojonych stanem polskiej gospodarki i naszymi spadającymi sondażami, nie odbierze Twojego uniku jako wyrazu braku szacunku? - pyta retorycznie były minister

Uważa on, że debata wzmocniłaby partię. Jestem pewien, że podobny skutek przyniesie nasza rozmowa. Pokażemy w niej bowiem, że w ramach Platformy może toczyć się poważna dyskusja programowa. Że mamy różne, ale w obu przypadkach przemyślane koncepcje wyprowadzenia gospodarki z kryzysu. Że potrafimy się różnić, zachowując wzajemny szacunek - wynika z listu. 

Sugeruje, że premier powinien wykorzystać to starcie, by przekonać Polaków do swych ostatnich decyzji. Będziesz mógł podjąć w niej próbę przekonania kilkunastu milionów Polaków, że Twoje plany zmian w II filarze emerytalnym to ratunek dla ich emerytur, a nie zamach na prywatną własność. Będziesz też mógł wyjaśnić, dlaczego nowelizacja budżetu, będąca skutkiem wcześniejszych zaniechań, musi prowadzić do "zawieszenia" pierwszego progu ostrożnościowego, który przez wiele lat uniemożliwiał kolejnym ekipom nieodpowiedzialne rozdawnictwo - napisał.

Gowin twierdzi też, że debata to okazanie szacunku wyborcom. Badania pokazują, że dwie trzecie Polaków chce naszej debaty. Trzeba im okazać szacunek. Trzeba im przywrócić nadzieję. Ja jestem gotów - podsumowuje.