Do Rosji pojechali prokurator prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie oraz eksperci od badań fizykochemicznych i kryminalistyki. Ich zadaniem jest ponowne przebadanie foteli wraku prezydenckiego samolotu przy użyciu m.in. detektorów oraz pobranie próbek do badań.

Aby rozpocząć pracę w Smoleńsku, Polska wystąpiła w maju z wnioskiem do strony rosyjskiej o pomoc prawną. Dowodzono w nim, że jesienią 2012 roku przeprowadzenie badań nie było możliwe ze względu na pogodę.

Jak zaznaczył prokurator generalny pobrane próbki będą zbadane pod kątem obecności materiałów wybuchowych. - Teraz temperatura jest odpowiednia, biegli zbiorą te próbki, przebadają je i wtedy wątek badań dotyczący samego wraku zostanie zakończony - zapowiedział Andrzej Seremet. 

W czerwca NPW podała, że biegli nie stwierdzili pozostałości materiałów wybuchowych na wraku prezydenckiego tupolewa. Tu-154M. Przebadali wówczas blisko 260 próbek pobranych jesienią zeszłego roku.