Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak tłumaczy, że prokurator generalny ponosiłby dzięki temu odpowiedzialność polityczną. Mógłby dyscyplinować podległych prokuratorów i wpływać na to, jak jego podwładni prowadzą śledztwo. Zdaniem Błaszczaka, obecnie prokurator generalny i cała prokuratura nie odpowiadają przed nikim. Według niego, prokurator generalny jako minister sprawiedliwości powinien odpowiadać przed Sejmem. Jeżeli nie radziłby sobie z funkcją, mógłby zostać odwołany.

Do 2010 roku minister sprawiedliwości pełnił też obowiązki Prokuratora Generalnego. Premier Donald Tusk rozdzielił te funkcje, by dać śledczym niezależność od rządu. Teraz zmiany w ustawie o prokuraturze zapowiedział minister sprawiedliwości. Nowelizacja ma trafić do Sejmu we wrześniu.

Reformę prokuratury solidarnie postulują też premier i prezydent, jednak ich pomysły nie są tożsame z koncepcjami PiS. Zmian chce także sama Prokuratura Generalna. Wczoraj została skrytykowana za sprawę Marka Papały. Sąd uniewinnił dwóch oskarżanych o nakłanianie do zabójstwa byłego szefa policji. W uzasadnieniu sędzia Paweł Dobosz uznał to za porażkę prokuratury, która nie wykazała winy oskarżonych i nie przekonała sądu do swoich racji. Rzecznik Prokuratury Generalnej tłumaczył potem, że Andrzej Seremet nie mógł wydać polecenia cofnięcia aktu oskarżenia albo umorzenia określonych wątków, bo nie pozwalają na to przepisy.