Dotychczas CBA po prześwietleniu oświadczeń majątkowych samorządowców i zweryfikowaniu donosów na nich skierowało łącznie 129 wniosków o pozbawienie ich funkcji. W sumie 108 osób zostało odwołanych ze stanowiska, rozwiązano z nimi stosunek pracy bądź wygaszono mandat, w tym 21 osób złożyło rezygnację z pełnionej funkcji. Daje to skuteczność na poziomie imponujących 83 proc.

Samorządowcy żartują, że funkcjonariusze CBA są skuteczniejsi w pozbawianiu stanowisk niż instytucja referendum. Potwierdzają to twarde dane Krajowego Biura Wyborczego - w kadencji (2006–2010) spośród 81 zorganizowanych referendów skutecznych było tylko 14 (17 proc.). W obecnej odbyły się już 74 referenda, a tylko 10 (13 proc.) skończyło się odwołaniem.

- Obecnie łatwiej się kogoś pozbyć jednym donosem do CBA, niż zbierając tysiące podpisów pod wnioskiem referendalnym - komentuje burmistrz jednego z miast. Samorządowcy poskarżyli się już na działania CBA rządowi. Twierdzą, że funkcjonariusze biura przypisują sobie prawo do interpretacji przepisów prawa i zachowują się jak organ nadzoru nad jednostkami samorządu.

CBA odpiera zarzuty samorządowców i sugeruje im, aby zapoznali się z ustawą antykorupcyjną, która obowiązuje od 16 lat. - Urzędnicy mieli wystarczająco dużo czasu, aby zacząć się do niej stosować - mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA. Tak argumentuje konieczność częstych kontroli w j.s.t.: "Są one podmiotami, które pełnią zasadniczą rolę w procesie wydatkowania środków pochodzących z Unii Europejskiej. Z jednej strony odpowiadają za realizację regionalnych programów operacyjnych. Z drugiej strony są bezpośrednimi beneficjentami tych środków".

Spór o metody działań CBA zaostrzył się przy okazji kontroli w urzędzie miejskim w Zamościu. CBA po sprawdzeniu oświadczeń majątkowych prezydenta miasta wystąpiło do radnych o wygaszenie mu mandatu. - Jakiś niedouczony prawnik biura wysnuł wniosek, że prezydent Marcin Zamoyski prowadzi gospodarstwo rolne powyżej 300 ha, co jest zaliczane do działalności gospodarczej. Tymczasem to, że prezydent posiada jako współwłaściciel gospodarstwo, nie oznacza wcale, że je prowadzi - mówił Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Mimo to CBA dało zamojskim radnym 30 dni na podjęcie decyzji o wygaszeniu mandatu prezydentowi. Rada decyzji nie podjęła, więc CBA zwróciło się ze sprawą do wojewody.

Pracownicy urzędu miasta protestują. - Biuro dało nam 30 dni na podjęcie decyzji, podczas gdy ordynacja daje nam na to 90 dni. Poinformowaliśmy o tym CBA, ale skierowało ono sprawę do wojewody i od tej pory się z nami nie kontaktuje - twierdzi jeden z urzędników w rozmowie z DGP.

Na taryfę ulgową samorządowcy na razie nie mają co liczyć. W przygotowanej przez CBA publikacji pt. "Przewidywane zagrożenia korupcyjne w Polsce" wskazano obszary życia publicznego i gospodarki, które w najbliższym czasie w sposób szczególny mogą być zagrożone korupcją. Należą do nich: infrastruktura, informatyzacja administracji publicznej, wykorzystywanie środków unijnych, służba zdrowia, sektor obronny, energetyka, ochrona środowiska.