Były prezydent mówi wprost, że rządy Prawa i Sprawiedliwości byłyby dla kraju porażką.

PiS jakby zwyciężył, toby dopiero przegrał. Oni nic sensownego zaproponować nie są w stanie. Jak PiS na tych populizmach dojdzie do władzy, to szybciej przegra, niż wygra - mówi Lech Wałęsą w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". I jednym tchem dodaje: Oni nie są w stanie załatwić nawet połowy tego, co załatwia teraz Platforma.

Dopytywany, czy gdyby jednak partia Lecha Kaczyńskiego wygrała wybory, to wzorem prof. Bartoszewskiego wyjedzie z kraju, zaprzecza. Deklaruje, że wówczas podejmie walkę i będzie liczył na to, że wtedy wszyscy rozsądni ludzie są obudzą i jeszcze raz zawalczą.

Ale okazuje się także, że były prezydent nie pochwala także polityki informacyjnej rządu.

Opozycja plecie głupoty. To leci bez odpowiedzi i w głowach ludzi zostaje - uważa. 

Dlatego też apeluje do premiera Donalda Tuska o powołanie sztabu szybkiej reakcji na bzdury, zespołu ludzi, który natychmiast na bzdury o. Rydzyka czy PiS odpowiedzą.

Niech trzech ministrów na telefonie prostuje demagogię, populizm i kłamstwo - radzi szefowi PO.