Wymarzyłem sobie, że stąd, z tej sali razem złożymy życzenia w dniu imienin Tadeusza Mazowieckiego - powiedział prezydent i na chwilę musiał przerwać, nie kryjąc wzruszenia. - Chciałem razem z Państwem zadzwonić i złożyć życzenia, poinformować go o tej triadzie wydarzeń i razem z życzeniami podziękować za to wszystko, co w Polsce za jego przyczyną działo się i dzieje od prawie 25 lat - mówił wyraźnie poruszony Bronisław Komorowski.

Władze Brzegu Dolnego, który dziś odwiedzał prezydent, nadały Tadeuszowi Mazowieckiemu tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Prezydent planował, że zadzwoni do byłego premiera i poinformuje go o tym fakcie, a przy okazji wraz ze wszystkimi uczestnikami spotkania złoży życzenia. Mazowiecki zmarł jednak nad ranem. Miał 86 lat.

Życie napisało inaczej scenariusz. Możemy dzisiaj pomyśleć z wdzięcznością o Tadeuszu Mazowieckim przyjmując jednocześnie pewną naukę, że w obliczu śmierci ludzi wybitnych i zasłużonych dla Polski wszystkie inne kwestie tracą na znaczeniu, wszystkie podziały, konflikty. A zyskują na znaczeniu wszystkie dobre czyny, które były, są i będą w przyszłości naszym wspólnym udziałem - przyznał Bronisław Komorowski. - Myślę, że w obliczu śmierci Tadeusza Mazowieckiego w szczególny sposób możemy rozważać to wszystko, co dobrego się wydarzyło przez prawie 25 lat - dodał prezydent.

Jak wspominał potem w rozmowie z dziennikarzami, Tadeusza Mazowieckiego poznał w stanie wojennym, kiedy obaj byli internowani w Jaworzu.

Miałem ten honor, że byłem jednym z pierwszych młodych ludzi, wtedy siedzących w obozie internowania, na których się natknął w momencie, kiedy został przywieziony i wprowadzony do jednego z pawilonów. Widać było po nim głębokie zmęczenie i taki też niepokój, który towarzyszył jego podróży, bo nie wiedział, gdzie go wiozą, czy do jakieś bazy sowieckiej. I opowiadał, że poczuł ogromną ulgę, kiedy przy bramie obozu internowania zobaczył polskie napisy i żołnierza w polskim mundurze - opowiadał Bronisław Komorowski.

Jak dodał, to właśnie Tadeusz Mazowiecki pchnął go później do polityki.

Zawsze będzie dla mnie niezwykle miłym wspomnieniem, że mogłem być przydatny w tym momencie głębokiej przebudowy naszego kraju. Niezwykła była rozmowa z premierem Tadeuszem Mazowiecki, który zakomunikował mi: "idziesz do wojska". I poszedłem. Zostaliśmy razem z Januszem Onyszkiewiczem pierwszymi cywilnymi ministrami obrony. Premier krótko wyjaśnił: "idziecie tam dlatego, bo Janusz, dziadkiem twojej żony był marszałek Piłsudski, a ty, Bronek, masz Armię Krajową w życiorysie rodzinnym, a poza tym ich lubisz". I poszliśmy. I tak się zaczęła kariera polityczna - wspominał prezydent w Brzegu Dolnym.