Koalicja ma przewagę kilku głosów w sprawie odrzucenia referendum dotyczącego posyłania do szkół sześciolatków. Rząd wolałby, żeby jego sztandarowy pomysł nie poległ pod obywatelską ustawą, która daje Polakom możliwość wypowiedzenia się w referendum, czy reforma szkolnictwa dotycząca wcześniejszego rozpoczęcia edukacji powinna zostać zniesiona. Ale nawet gdyby z głosowania wyłamał się poseł PSL Eugeniusz Kłopotek, to wiele wskazuje na to, że zwolennikom referendum nie uda się go przeforsować.

Wszystko zależy nie tylko od spoistości koalicji, ale także od zachowania posłów niezależnych oraz byłych posłów Ruchu Palikota zrzeszonych w kole Inicjatywa Dialog. Liczy się bowiem tryb głosowania. To zwolennicy referendum muszą zebrać ponad połowę głosów obecnych na sali, czyli mieć bezwzględną większość. W takim przypadku posłowie wstrzymujący się od głosu głosują faktycznie przeciw.

Kluby opozycyjne popierające referendum mają łącznie 216 głosów, ale co najmniej dwóch posłów nie będzie w ławach sejmowych. Artur Górski z PiS jest chory, a Małgorzata Szmajdzińska z SLD wyjechała za granicę. Większość spada więc do 214 głosów. Koalicja ma natomiast 231 głosów. By wygrać głosowanie, opozycja musi dostać poparcie ośmiu niezależnych parlamentarzystów. Wśród nich jest Jarosław Gowin i związani z nim posłowie, dwóch byłych parlamentarzystów PiS oraz Ryszard Kalisz i przedstawiciel mniejszości niemieckiej Ryszard Galla.

Byłaby również Wanda Nowicka, ale wieczorem ogłosiła na Twitterze, że stanie po stronie koalicji.

Pozostaje pytanie, jak zagłosują posłowie Inicjatywy Dialog. Szef koła jest w zagranicznej podróży, a z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł dziennik.pl wynika, ze dwóch członków poprze referendum, a jeden wstrzyma się lub zagłosuje przeciw. To oznacza, że nawet gdyby wyłamał się poseł Kłopotek, to i tak nie przechyli to szali na rzecz zwolenników referendum.