Bartłomiej Sienkiewicz miał być jedną z gwiazd gabinetu. Jednak kilka jego niefortunnych wypowiedzi naraziło go na kpiny premiera - pisze tygodnik "Wprost". Donald Tusk nie może mu darować słów Idziemy po was, skierowanej do rasistów. Wolałbym, żebyś takie rzeczy mówił, jak już po kogoś dojdziesz - mówił premier. Nic więc dziwnego, że coraz częściej pyta szefa MSW: Gdzie już jesteś? Doszedłeś do Małkini? Czy już do Białegostoku?

Na celowniku Tuska znalazła się też szefowa resortu sportu. Wziął ją do rządu w ostatnim dniu konstruowania rady ministrów, bo brakowało mu kobiety. Dlatego ze wszystkich pań w rządzie to ona ma najtrudniej - tłumaczy tygodnikowi "Wprost" informator. Premier mocno się wyzłośliwia i pokazuje innym ministrom, że Joanna Mucha kompletnie się nie zna na sporcie.

Jak informuje "Wprost", Tusk zapytał Muchę, czy kibice mogliby za darmo obejrzeć zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich w Jakuszycach. Postaramy się w przyszłym roku - odpowiedziała minister sportu. Niech się pani nie wysila, nawet pani się nie uda. To impreza organizowana przez międzynarodową federację, polski rząd nie ma tu nic do powiedzenia - stwierdził wtedy Tusk.