Zaczęło się od sprawy posła Solidarnej Polski szantażowanego przez prostytutkę i jej kolegów. Piotr Szeliga miał nie zapłacić za usługę seksualną, a w sprawie szantażu złożył zawiadomienie na policję.

Jak przekonywał Zbigniew Ziobro w Radiu ZET, na korzyść Szeligi przemawia fakt, że parlamentarzysta powiadomił policję o szantażu i sam złożył wniosek o zawieszenie w partii. Szef Solidarnej Polski podkreślił przy tym, że poseł Szeliga zapewniał go, iż nigdy nie spotykał się z panią lekkich obyczajów.

Ziobro, korzystając z okazji, postanowił odwrócić uwagę od posła swojej partii. Stwierdził, że w podobnej sytuacji co poseł Piotr Szeliga był Adam Hofman, rzecznik PiS.

Sam o tym mówił, że podobno chodził do domów schadzek, nie był przez prezesa Kaczyńskiego zawieszony - powiedział szef Solidarnej Polski. Jak dodał, według jego wiedzy rzecznik PiS również był szantażowany przez grupy przestępcze.