Magdalena Środa podjęła się próby wyjaśnienia, co to właściwie jest "gender".

- Jeśli jest coś takiego jak „ideologia gender”, a można mówić po prostu o postulatach równouprawnienia, to chodzi o to żeby przełamać pewne stereotypy - mówiła etyczka.

Istnienie tych stereotypów wskazała jako jedną z przyczyn zapaści demograficznej w Polsce. - Kobiety będą miały dzieci, kiedy będą miały partnera. W Polsce jest dużo mężczyzn, a niewielu partnerów. Mężczyźni chcą, żeby kobieta pracowała zawodowo, a jednocześnie sto procent obowiązków domowych ma być na jej głowie - dowodziła Środa w Radiu ZET.

Profesor dowodziła, że stereotypy dotyczą zarówno kobiet, jak i mężczyzn. - Częściej chorują, krócej żyją, znacznie skuteczniej wykonują samobójstwa. Im się od dziecka mówi: chłopiec nie płacze, chłopiec nie może się łamać, chłopiec musi być sprawny i doskonały we wszystkim. Ten stereotyp jest niszczący - przekonywała.

Komentując założenie przez Beatę Kempę z Solidarnej Polski sejmowego zespołu do spraw przeciwdziałania "ideologii gender", pozwoliła sobie na ostre słowa. Wskazywała, że posłanka nie rozumie, na czym polega znaczenie słowa "gender". - Nikt nie chce nikomu zmieniać płci! Czy posłanka Kempa jest aż tak głupia, że myśli, że ideologia gender prowadzi do tego, żeby dzieci wybierały sobie płeć albo żeby płeć zamazać? Nie - przekonywała Środa. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Biskupi: "Gender to grzech przeciwko Bogu" >>>

ZOBACZ TAKŻE: Szczuka o atakach na gender: Zasada, która działa od średniowiecza >>>