Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego i bliski współpracownik Donalda Tuska, według niemieckich mediów, pijany awanturował się z celnikami. Z kolei sam Protasiewicz mówił, że to pracujący na lotnisku doprowadzili do spięcia.

Zdaniem Jońskiego, polityk Platformy Obywatelskiej powinien ponieść najsurowsze konsekwencje i zrezygnować z pełnionych przez siebie funkcji. Dodał, że nie wierzy tłumaczeniem polityka PO.

Zdaniem Jońskiego, w tym przypadku należy mówić już o europejskim skandalu. Dziś sprawę opisała gazeta niemiecka, jutro pewnie w całej Europie - powiedział. Wyjaśnił, ze chodzi przecież o wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Szef PO, premier Donald Tusk czeka na wyjaśnienie incydentu z udziałem Protasiewicza i wówczas podejmie decyzje odnośnie jego politycznej przyszłości. - Niezależnie od tego, ile winy w prowokowaniu tej sytuacji leży po stronie niemieckich urzędników, czy policjantów, to tak czy inaczej zachowanie Jacka Protasiewicza jest też nie do zaakceptowania - mówi premier. Dodał, że "człowiek, który pełni tak ważne role w życiu publicznym i międzynarodowym, musi umieć powstrzymać nawet najbardziej uzasadnione emocje i nerwy".