Wydarzenie na Ukrainie nie zapoczątkują globalnego konfliktu, ani nie wywołają trzeciej wojny światowej - uważa Leszek Miller. Lider SLD jest jednak zdania, że wszystko zależy od zachowania prezydenta Rosji. W ocenie Millera jeśli Putin zadowoli się Krymem - inna będzie reakcja polityczna i wojskowa Paktu Północnoatlantyckiego oraz Unii Europejskiej. Jeśli zaś prezydent Rosji wkroczy do wschodniej, a potem do zachodniej Ukrainy, to świat znajdzie się na progu poważnego konfliktu o charakterze globalnym - uważa Miller.

Szef SLD jest zdania, że do zaognienia konfliktu u naszego sąsiada przyczyniają się też nowe władze Ukrainy, które - w jego opinii - popełniły już dwa błędy. Anulowały ustawę o językach, która dawała uprzywilejowany status głównie rosyjskojęzycznym mieszkańcom Ukrain, co musiało spowodować prorosyjską, a nie prokijowską reakcję - mówił Miller.

>>>Kryzys na Ukrainie. RELACJA NA ŻYWO

W jego ocenie kolejnym błędem nowych władz było utworzenie rządu w skład którego nie wszedł ani Udar, ani Partia Regionów, silne - jak podkreślił - głównie na wschodzie Ukrainy. Otóż zamiast poszerzać polityczną płaszczyznę , władze w Kijowie ją zawęziły. To jest oczywiście do nadrobienia i gdyby w najbliższych dniach coś się w tej sprawie zmieniło, to byłby krok we właściwym kierunku - powiedział Miller. Lider SLD uczestniczył w Sejmie w konferencji na temat Ukrainy, którą zorganizowało jego środowisko polityczne.