Zadzwoniły osoby na tyle ważne, że ta propozycja wydała mi się wiarygodna - mówi w rozmowie z "Polska the Times" Michał Kamiński. Zapewnia, że zgodził się na tę propozycję, bo będzie mógł zajmować się w europarlamencie bezpieczeństwem kraju. Zrozumiałem, że posiadam w tej dziedzinie kompetencje, które mogą się po prostu przydać. Z drugiej strony rozumiem, że ta propozycja dotyczy także tego, abym pomógł Platformie Obywatelski w niełatwym okręgu wyborczym - dodaje. 

Tłumaczy, że nie czuje się obłudnikiem. Gdybym nim był, siedziałbym dzisiaj w Prawie i Sprawiedliwości i miałbym bezpieczne miejsce na listach do europarlamentu. Moja ewolucja w stronę PO była dla każdego, kto mnie obserwował widoczna. Ja wiem, że polityka, którą prowadzi PO, jest dobrą polityką dla Polski. Dobrą i skuteczną. Jeśli mi zaproponowano, żebym w niej uczestniczył, to traktuję tę propozycję jako zaszczyt - dodaje.

Europoseł mówi też, jak zareagowali jego byli koledzy z PiS. Część SMS-ów, które dostał była umiarkowanie nieprzychylna, część zaś była typu <Ale wyciąłeś numer>.