Wiadomo tylko, że urządzenia znajdowało się w sali konferencyjnej, w której spotkać się mieli kieleccy radni Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Natychmiast wezwano policję, która zabezpieczyła znaleziony sprzęt.

- Zostanie przeprowadzone postępowanie pod kątem art. 267 Kodeksu karnego, który mówi, że kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 - mówi Rafał Orłowski, rzecznik kieleckiej prokuratury.

Informuje przy tym, że urządzenie ma być zbadane przez biegłych, którzy określą jego parametry i określą, czy za jego pośrednictwem można było nagrywać rozmowy i dalej je przekazywać.