W tekście "Bóg, mafia i ojczyzna" Cezary Łazarewicz i Michał Majewski powołują się na książkę "Tomasz Adamek. Historia prawdziwa", napisaną przez dziennikarza Jana Cioska i Radosława Kondera, byłego biznesmena i członka zespołu Adamka. Autorzy relacjonują w niej kulisy kariery boksera, o którym w środowisku mówi się "Góral". Opowiadają o związkach z mafią, która miała Adamka sponsorować, o tym, że przyjmował on środki dopingujące, które do Stanów Zjednoczonych mieli przemycać m.in. piloci LOT-u, a także żona boksera. Wspominali również o rzekomo chorobliwym antysemityzmie zawodnika, który jest jedynką na liście kandydatów do Parlamentu Europejskiego, firmowaną przez Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobro.

W tekście jest mowa o tym, że jeden z autorów książki, Radosław Konder, był wierzycielem Adamka, a publikacja kompromitujących faktów miała być zemstą na bokserze. Poza tym Konder siedem lat temu wycofał się ze wszystkich zawartych w niej twierdzeń i w obecności notariusza podpisał stosowne oświadczenie. "Wprost" pisze jednak, że stać się tak miało, gdy promotorem Adamka został Bogusław Bagsik, który miał Konderowi zapłacić. Sam Konder nie chciał komentować tej sprawy.

Oświadczenie, które przed laty opisał, zamieścił na Twitterze Patryk Jaki, rzecznik Solidarnej Polski. Wynika z niego, że Radosław Konder książkę pisał i decydował o jej publikacji, będąc w stanie wykluczającym świadome i swobodne postępowanie

Sama książka Kondera nie jest jednak jedynym źródłem, na którym opierają się autorzy artykułu. Pisząc m.in. o rzekomym antysemityzmie Adamka, przywołują sytuację sprzed czterech lat. Wtedy to w czasie wywiadu z "Wprost" Adamek miał stwierdzić, że marzy o tym, by Polską rządził człowiek z wielką charyzmą, ojciec Tadeusz Rydzyk. W czasie autoryzacji jednak zdanie to miał wykreślić.

Kurski: Adamek pozwie "Wprost"

Jacek Kurski w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET zapowiedział, że Tomasz Adamek pozwie tygodnik za ten tekst. - Rzecz dotyczy zarzutów powielonych już w książce z 2007 roku, po której Adamek wygrał już proces i był przepraszany za dokładnie te same twierdzenia - tłumaczył europoseł. I dowodził, że tego rodzaju publikacja świadczy o sile ugrupowania, z którym związał się Tomasz Adamek. - Atakuje się tylko silnych. Sami autorzy tego tekstu wierzą, że Solidarna Polska jest poważnym graczem w tych wyborach i znacząco przekroczą próg - dodał.

Tymczasem autorzy tekstu zastanawiają się, dlaczego Adamek zdecydował się kandydować z list ugrupowania, które - jak stwierdzają w rozmowie z jednym z dziennikarzy sportowych - ma marne szanse, by wejść do europarlamentu. - Powiedziano mu, że wystartuje z pierwszego miejsca i że ma szanse. I jak wejdzie do europarlamentu, to zarobi po 50 tys. miesięcznie, będzie mógł za darmo latać samolotem. I jeszcze dostanie immunitet, dzięki któremu będzie mógł szybko i bezkarnie zasuwać samochodem. Co akurat dla niego jest ważne - usłyszeli w odpowiedzi. Rozmówca poradził im również, by nie przeceniali wiedzy politycznej Adamka.