Zbigniew Ziobro nagrywał rozprawę z Jaromirem Netzlem. Proces przez niego wytoczony dotyczy archiwalnej wypowiedzi Netzla, byłego szefa PZU.

Na początku jednej z rozpraw Netzel poprosił swojego obrońcę o zapytanie, czy były minister przypadkiem nie rejestruje przesłuchań na własną rękę. Okazało się, że Ziobro nagrywał posiedzenie sądu, mimo że nie miał na to zgody.

Opis tej sytuacji trafił do akt sprawy. W protokole zapisano: że oskarżyciel prywatny, czyli włąśnie Ziobro "nie nagrywał a jedynie w dniu dzisiejszym mechanicznie włączył urządzenie rejestrujące dźwięk z uwagi na zarzuty, jakie były stawiane jego pełnomocnikowi”.

Netzel relacjonuje, że Ziobro użył tabletu i wykazuje rozbieżności w jego tłumaczeniu:

- To taki przypadek a la Ziobro. Nagrywanie włączyło mu się przez przypadek, ale miało związek z zarzutami formułowanymi wobec jego pełnomocnika.

- Jestem zwolennikiem rutynowego nagrywania wszystkich rozpraw, bo ogranicza to nierzetelne protokołowanie. Jako minister sprawiedliwości przygotowałem zmiany w prawie, aby nagrywanie wszystkich rozpraw było zasadą. Jest to standard w Europie. Nagraną rozprawę trudniej zmanipulować. Przepisy niestety nie zostały zmienione. Bywa, że strony, często też dziennikarze, nagrywając rozprawę, nie pomyślą bądź zapomną zapytać o zgodę. Robienie z tego wielkiego problemu jest śmieszne – twierdzi w rozmowie z "Newsweekiem" Ziobro w rozmowie z „Newsweekiem”.