Posłanka PiS po raz kolejny tłumaczy się ze swoich słów o Władysławie Bartoszewskim. Komentując spot, w którym występował, nazwała go m.in. słabej klasy pastuchem, który siedzi w fotelu jak na krześle elektrycznym już chyba po wykonaniu wyroku.

>>>Monika Olejnik ostro o Krystynie Pawłowicz: Durne babsko

Cały czas się zapomina, że moja wypowiedź nie była na temat pana Bartoszewskiego i jego życiorysu, tylko na temat spotu, w którym wziął udział. Ten spot miał charakter kabaretowy i na to zwróciłam uwagę. Przepraszam, to już nie można ocenić tego, jak on wypadł jako aktor w tej roli? - dopytuje Krystyna Pawłowicz w rozmowie z "Super Expressem"

Ja mówiłam, żeby pan Bartoszewski nie przezywał ludzi i nie obrażał Polski. Żeby nie mówił, że jesteśmy bydłem. Jako przedstawiciel tego bydła proszę, żeby pastuch się schował i więcej nas nie pouczał. Pan Bartoszewski nie przeprosił nas nigdy za to. Kiedy on przeprosi nas za bydło, nekrofilię i dyplomatołków? - dodała posłanka PiS

Pawłowicz nie obawia się reakcji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który nazwał posłankę Korwinem-Mikkem PiS-u.

Potem kolejnego dnia premierowi Kaczyńskiemu zadano pytanie, kiedy przeprowadzi ze mną rozmowę. Odpowiedział, że zaczeka, aż premier Tusk przeprowadzi rozmowę z panem Bartoszewskim o określeniach, jakich on używa - powiedziała posłanka PiS.

Przypomniała, że nie jest członkiem PiS, a poza tym: premier Kaczyński, w odróżnieniu od pana Bartoszewskiego, jest dobrym pasterzem, który dba o swoje owieczki (...) i jakiekolwiek podejmie decyzje, będą one słuszne.

Broniłam naszego honoru, a moja wypowiedź dotyczyła wyłącznie spotu Platformy - dodała Pawłowicz

Nie zgadza się ona z tym, że Bartoszewski ze względu na swój życiorys jest poza krytyką.

Niech pan nie mówi, że on jest wystawiony poza nawias i wolno mu miotać obelgi. Ja się czuję obrażona i w imieniu bydła oczekuję jego przeprosin. Pan Bartoszewski jeszcze nie jest wpisany do konstytucji - stwierdziła Pawłowicz w rozmowie z dziennikarzem "Super Expressu".