Nawrócenia premiera Tuska są przed wyborami. W dni parzyste mówi, ze nie będzie klęczał przed biskupem, a w nieparzyste pomyka do Watykanu - mówił eurodeputowany PiS.

Dyskusję wywołał wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który jutro opublikuje tygodnik "w Sieci". Prezes nazwał w nim premiera Tuska "wrogiem chrześcijaństwa" i przypomniał, że papieże spotykali się również z komunistycznymi dyktatorami.

Przypomnę panu prezesowi Kaczyńskiemu, że jest polskim obyczajem od ćwierć wieku, że prezydent lub premier jeżdżą na okrągłe rocznice bitwy pod Monte Cassino i wtedy są tradycyjnie przyjmowani przez papieża. Tak się dzieje i tym razem - tłumaczył Tomasz Nałęcz, sugerując, że Czarnecki "kiedy broni prezesa, to z faktami jest na bakier".

Nałęcz dodał, że PiS "wymyślił sobie, że dowództwo alianckie rzuciło 2. Korpus pod Monte Cassino po to, żeby Tusk mógł przed wyborami zostać przyjętym przez papieża". - To już trzeba Machiavellego pisowskiego, żeby to wszystko wymyśleć - stwierdził.

Czarneckiego krytykował również Marek Siwiec z Twojego Ruchu, który ocenił, że audiencja papieża dla Donalda Tuska jest konsekwencją przychylnej wobec Kościoła polityki polskiego rządu. - Pojechał teraz i umiejętnie wykorzystał rocznicę, żeby puścić oko do wyborców, którzy lubią takie gesty. Prezes jest głęboko niesprawiedliwy w ocenie Donalda Tuska, bo premier nigdy nie wykonał żadnego antykościelnego gestu. Je biskupom z rączki, czasem coś tylko bąknie o tym, że nie będzie klękał – mówił Siwiec. Zdaniem europosła Tusk Kościołowi nie zrobił żadnej krzywdy i „czasem burknie coś pod nosem dla tej bardziej liberalnej części PO”. - Teraz idzie walnąć w pierścień, żeby to ładnie wyglądało przed wyborami - mówił lider Europy Plus Twój Ruch.