Jarosław Kaczyński, w wywiadzie dla tygodnika "wSieci" uważa, że polityka Donalda Tuska w sprawie Rosji to tylko słowa, za którymi nie idą żadne konkretne działania. Jego zdaniem, Tusk gra tylko o utrzymanie władzy i nie obchodzi go to, co dzieje się na świecie. Prezes PiS ostrzega jednak, że to może się źle skończyć dla Polski.

Cena za taką politykę może być jednak bardzo wysoka. Grozi nam dalsza ekspansja Rosji, włącznie z możliwym atakiem na Polskę, niekoniecznie militarnym, ale za pomocą propagandy, uruchamiania agentury wpływu, prowokacji na wschodzie kraju, wykorzystania metod hakerskich - mówi. W sumie wprowadzenia społeczeństwa w stan zalęknienia, chaosu i ponowienie starych rosyjskich żądań, w tym przejęcie płockiej Petrochemii i ciężkiej chemii. A więc zrobienie z Polski rosyjskiego zasobu, powrót do uzależnienia. Można też oczywiście wyobrazić sobie scenariusze jeszcze brutalniejsze - dodaje prezes PiS.

Jarosław Kaczyński uważa też, że choć w Moskwie komunizm został zastąpiony przez "kagiebizm", to jest tam jednak możliwa zmiana i przejęcie władzy przez ludzi pokroju Chodorkowskiego. A więc nie całkowita destrukcja systemu oligarchicznego, lecz jego przebudowa w kierunku prozachodnim. Prezes PiS ostrzega jednak, że nawet taka Rosja miałaby wiele sprzecznych interesów z Polską.

Kaczyński mówił też w wywiadzie wiele ostrych słów pod adresem Donalda Tuska. Uważa on premiera za wroga chrześcijaństwa i jednocześnie oskarża go o pewne brzydkie zachowania. My wiemy, że widok ludzi odmiennej orientacji często go bawi, co bywa widoczne w Sejmie. Teraz trochę się opanował, ale bywało, że śmiał się tak, iż miał kłopoty z oddychaniem - zdradził.

Sugeruje też, że wizyta Tuska w Watykanie, choć jest elementem kampanii, to jednak w sumie nic nie znaczy. Wyjaśnia, że Watykan nie ma możliwości odmówić prośby o spotkanie z papieżem najważniejszych polityków w kraju - przypomina, że nawet Wojciech Jaruzelski widział się w Rzymie z Janem Pawłem II.

Kaczyński nie ma jednak wątpliwości, że ta audiencja będzie wykorzystana propagandowo przez prorządowe media, na które PiS nie może znaleźć sposobu. Eksponujemy oszustwa Tuska na wszystkich polach. Problem w tym, że nasze tezy nie przebijają się do mediów, zwłaszcza do telewizji. Moje wystąpienia pokazują niszowe kanały informacyjne, ale w dziennikach, oglądanych przez miliony, często nie ma po tym śladu. Albo jest ślad, lecz tak przycięty, że nie wiadomo, o co chodzi - przyznaje.

Dlatego też prezes PiS oskarża media, że prowadzą najostrzejszą z dotychczasowych kampanii wyborczych. Mamy wyścig, w którym jeden z zawodników biegnie sobie po tartanie w kolcach, a drugiemu każą biec po polu minowym, do tego obrzucając go kamieniami - podsumowuje.

>>>ZOBACZ TAKŻE: Tusk na audiencji u papieża. Franciszek dostał polską żywność

>>>ZOBACZ TAKŻE: Kaczyński wytyka Tuskowi i innym politykom: Mówili, że Putin jest nadzieją.