Szef Solidarnej Polski odniósł się do wywiadu, jakiego kilkanaście godzin wcześniej w TVN24 udzielił Jacek Kurski. Polityk skrytykował Zbigniewa Ziobrę, za decyzję o wystawieniu Tomasza Adamka na listy SP w wyborach do europarlamentu. Sportowca winił za wyborczą porażkę ich partii.

 - Nie chcę mówić o złej baletnicy… - cytował znane przysłowie Ziobro i nie omieszkał wytknąć partyjnemu koledze kiepski wynik: - Tak się złożyło, że spośród tych 13 okręgów najgorszy wynik osiągnęła lista, której przewodził Jacek Kurski - mówił Ziobro.

Tłumaczył, że rozgoryczenie europosła jest zrozumiałe, bo lepsze wyniki osiągali jego partyjni koledzy, którzy nie są tak rozpoznawalni i w czasie kampanii wyborczej nie występowali tak często w telewizji.

- Beata Kempa startowała z Wrocławia, bardziej liberalnego, gdzie jest więcej wyborców PO, a osiągnęła  tam 20, a nie 9 proc. poparcia.  Nie chcemy go piętnować za najsłabszy wynik, ale zastanowić się nad tym jak możemy być  skuteczniejsi w przyszłości - mówił Ziobro. 

- Nie chce pan piętnować, ośmieszać, a właśnie pan to zrobił - ripostowała Justyna Pochanke i zaczęła dopytywać Ziobrę, komu zamierza oferować 4 proc. wyborców SP. -  Idziecie w stronę koalicji z PiS czy przeciwnie - dopytywała

Konsekwentnie wyciągam rękę do rozwiązań, które są optymalne - odpowiadał Ziobro i powołał się na "fenomen" Wiktora Orbana, który postawił na koalicję wszystkich prawicowych środowisk politycznych.

Zaproponowaliśmy jedną listę na wzór AWS, ale z zachowaniem podmiotowości partii. PiS proponuje monopol. A my wiemy, że to prowadzi do porażki. Myślę, że każdy będzie szedł własną drogą - powiedział.

Ziobro dodał też, że będzie bronił Tomasza Adamka.  - Uzyskał dobry wynik, lepszy od doświadczonego polityka, jakim jest Jacek Kurski - powiedział na koniec.