Jak podkreślał, w związku z ukraińsko-rosyjskim kryzysem, Sojusz stoi teraz przed najważniejszymi w ostatnim ćwierćwieczu decyzjami.

We wrześniu planowany jest szczyt NATO w Walii. Przywódcy krajów Sojuszu mają tam rozmawiać o jego przyszłym kształcie.

Minister Tomasz Siemoniak mówił we Wrocławiu, że sytuacja za wschodnią granicą w Polski jasno pokazała, co należy zrobić. - Decyzje do podjęcia przez państwa członkowskie sa bardzo proste - konieczny jest wzrost wydatków obronnych. Po prostu - Drodzy Sojusznicy, pieniądze na stół! Koniec, kropka - mówił Siemoniak.

Polski prezydent zapowiedział w ostatnich dniach, że Warszawa zwiększy wydatki na wojsko do poziomu 2 procent PKB. O zwiększenie nakładów na obronność do krajów NATO apelują też Stany Zjednoczone. Prezydent Barack Obama podczas niedawnej wizyty w Polsce obiecał dodatkowy miliard dolarów dla Europy. Wiadomo jednak, że kraje Starego Kontynentu także będą musiały zainwestować swoje pieniądze.

Minister obrony Tomasz Siemoniak mówił we Wrocławiu, że słabość Zachodu zachęca Rosję do agresji i ekspansji. Dodawał, że Europa, w tym NATO, nie może już zwlekać ze stanowczymi reakcjami. - Przed tym kryzysem NATO znalazło się na rozdrożu - trwała dyskusja, co dalej. Ten obecny kryzys był dla NATO bardzo mocnym dzwonkiem ostrzegawczym - dodał szef MON.

Minister Tomasz Siemoniak jest jednym z gości dwudniowego spotkania Wrocław Global Forum. To największa tego typu impreza w Europie Środkowo-Wschodniej, poświęcona polityce zagranicznej. W tym roku głównym tematem jest kryzys rosyjsko-ukraiński.