Szef PSL o godz. 10.30 będzie rozmawiał o kryzysie taśmowym z premierem Donaldem Tuskiem. Czeka teraz na scenariusze premiera. Jak podkreślił, nie ma już teraz możliwości, by powiedzieć, że nic się nie stało. Jego zdaniem, w ujawnionych przez "Wprost" nagraniach są wątki, które wymagają wyjaśnienia. Przede wszystkim jednak trzeba wyjaśnić kto zlecił nagrywanie polityków.

Janusz Piechociński podziela też pogląd prezydenta, który zasugerował, aby niektórzy bohaterowie wyciągnęli wnioski w zależności od własnej wrażliwości, od wyznawanych zasad i od wcześniejszych deklaracji.

Wczoraj prezydent rozmawiał z koalicjantami o tym czy istnieje między nimi dalsza wola współpracy. Janusz Piechociński mówił, że z jego strony taka wola jest, bo dla tej koalicji nie ma alternatywy. W jego opinii, wcześniejsze wybory należałoby przeprowadzić dopiero wtedy, gdy rząd utraciłby zaufanie lub nie był w stanie wyjaśnić do końca afery. Piechociński chce natomiast, by w ciągu półtora roku pojawił się "jednoznaczny osąd" ostatnich wydarzeń. Jak tłumaczył, chodzi o czytelne stanowisko Prokuratora Generalnego i szefów służb specjalnych.

Wicepremier uważa, że kluczowe dla trwałości rządu będą najbliższe głosowania w Sejmie - między innymi to nad jutrzejszą informacją premiera o aferze taśmowej.