- Decyzja zapadła wobec braku znamion przestępstwa - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak. Wskazał przy tym, że oświadczenia nie były niezgodne z prawdą, a fakt posiadania zobowiązań, rodzaj zobowiązań i ich wysokość zostały wskazane.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tajemnicza pożyczka Kaczyńskiego. Nałęcz: Rechot wrócił do niego echem

Jak przekonywał także Nowak, ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora zobowiązuje do wskazania w oświadczeniach majątkowych "zobowiązań pieniężnych o wartości powyżej 10 tys. zł, w tym zaciągniętych kredytach i pożyczkach oraz warunkach, na jakich zostały udzielone”.  - Z przepisu tego nie wynika w sposób jasny obowiązek podawania konkretnych danych wierzyciela - podkreślił rzecznik prokuratury. 

Przypomnijmy, że w maju tygodnik "Newsweek" podał, że Jarosław Kaczyński dwa i pół roku temu pożyczył 200 tys. zł - nie wiadomo od kogo. Prezes PiS odmawiał podania nazwiska wierzyciela. Powiedział tylko, że była to pożyczka od osoby prywatnej, zaciągnięta na leczenie matki. CZYTAJ WIĘCEJ >>>