Miało się to stać na dzień przed wybuchem afery taśmowej. 

Baniak ma być przy tym jednym z polityków, który miał został podsłuchany, kiedy rozmawiał w restauracji Sowa & Przyjaciele w towarzystwie rzecznika rządu Pawła Grasia, wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, byłego szefa BOR Mariana Janickiego i biznesmena Piotra Wawrzynowicza. 

Łukasz N. miał napisać do Baniaka SMS: Dostałem info m.in. od Misiaka (byłego senatora PO, zasiadającego obecnie we władzach jednej ze spółek F. – przypis red.), że nagrywano rozmowy w naszej restauracji. Mają być puszczone w poniedziałek w sieci :-(.

Baniak przekazał informację do ministra skarbu w dniu opublikowania przez "Wprost" pierwszych podsłuchanych rozmów. Jak podaje także "Gazeta Wyborcza", po Baniaka ABW zgłosiła się w niedzielę, a przesłuchała go w poniedziałek.

Misiak, na którego w SMS-ie powołuje się kelner, twierdzi, że o podsłuchach dowiedział się od osoby związanej z Orlenem. - By to sprawdzić, 13 czerwca zadzwoniłem do pana Łukasza N. Powiedział, że też coś słyszał, był zaskoczony - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że kelnerzy sprzedać mieli nagrania za łącznie ponad 100 tys. zł. "Gazeta Wyborcza" podaje dokładną sumę - ma chodzić o 115 tys. zł, a większość tej kwoty miała trafić do Łukasza N. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Wcześniej, jak podawał tvn24.pl, śledczy sprawdzają, czy Łukasz N. - w zamian za nagrania - otrzymał od Marka F. zegarek luksusowej marki Breitling. Sam biznesmen zaprzecza, że brał udział w aferze. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

Kilkadziesiąt osób ze świata polityki i biznesu mieli potajemnie nagrywać - zdaniem śledczych - Łukasz N. i Konrad L., pracownicy warszawskich restauracji. Czynić to mieli w porozumieniu z biznesmenem z branży węglowej Markiem F. i jego szwagrem Krzysztofem R. Cała czwórka ma status podejrzanych. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Piotr Nisztor, autor tekstu o podsłuchach: Nie jestem funkcjonariuszem służb