Prokuratura już prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Jak informuje newsweek.pl, paczkę miał dostarczyć skompromitowany adwokat Adam D., dwa lata temu przyłapany na próbie wniesienia amfetaminy na spotkanie z siedzącym w areszcie klientem.

CZYTAJ WSZYSTKO O AFERZE TAŚMOWEJ >>>

Tajemnicza przesyłka dotarła do firmy handlującej węglem Krex, której dyrektor generalny na półtora miesiąca przed wybuchem afery taśmowej zgłosił na policji przestępstwo.

Ofiarą miało paść jego przedsiębiorstwo.

Wiadomo, że w paczce były dwa pisma z firm Falenta Investments i KTK Polska. Główny księgowy Krex po naciśnięciu okładki znalazł pod nią urządzenie przypominające podsłuch.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nowy rozgrywający w aferze taśmowej? Oto, kim jest Marek Falenta

Falenta, jak podaje newsweek.pl nie miał czasu na rozmowę z dziennikarzami, a pytania kazał sobie przesłać SMS-em. W odpowiedzi nie zaprzeczył, że w teczce, która otrzymała firma Krex, był podsłuch, ale "ze względu na dobro toczących się postępowań nie może udzielać informacji na ten temat". Komentarza odmówił także adwokat.

Na obecnym etapie bliższych szczegółów nie ujawniono.