Michał Kamiński zapewniał, że Platforma Obywatelska wciąż ma się dobrze, mimo kryzysu, jaki przyniosła afera taśmowa. - Chcę tam wstąpić, bo żarty się skończyły - mówił, deklarując, że PO wygra kolejne wybory parlamentarne. 

Odnosząc się do afery taśmowej, podkreślał, że należy przede wszystkim wyjaśnić, kto stoi za nagraniami. Podjął się również tłumaczenia jednej z najgłośniejszych wypowiedzi z ujawnionych taśm, a mianowicie tę, w której Radosław Sikorski mówi o "robieniu laski" Amerykanom. - Z jego oświadczenia wiem, że to nie było słowo "laska" tylko "łaska" - wyjaśniał Kamiński, czym niemal do łez rozbawił Monikę Olejnik. Przyznał też, że nie chce nadużywać swej wiedzy z czasów działalności w PiS, ale enigmatycznie stwierdził, iż dla nikogo nie byłoby wygodne ujawnienie jego prywatnych rozmów.

Kamiński, niegdyś spin doktor Prawa i Sprawiedliwości, skomentował również strategię, jaką przyjęła największa partia opozycyjna, czyli wnioskowanie o konstruktywne wotum zaufania. - Opozycja ma prawo wykorzystać słabszy moment rządu - deklarował, zaś wybór kandydatury Piotra Glińskiego jako potencjalnego premiera technicznego jest dowodem na strach przed przegraną. Bronił też decyzji Ewy Kopacz o tym, by nie dopuścić Glińskiego do głosu w czasie debaty nad wnioskiem PiS. Tłumaczył to - podobnie jak marszałek Sejmu - regulaminem izby.

CZYTAJ WIĘCEJ: Radosław Sikorski o "robieniu laski". Tak MSZ tłumaczy ministra >>>

ZOBACZ TAKŻE: Taśmy pomogły Sikorskiemu? W Unii mówią: Przejrzał na oczy >>>