Doktor Łukasz Chojniak poinformował, że zlecił już przeprowadzenie czynności sprawdzających mających na celu zweryfikowanie wypowiedzi Giertycha we "Wprost" i w "Gazecie Wyborczej".

Według rzecznika dyscyplinarnego, zbadania wymaga doniesienie tygodnika jakoby mecenas Giertych miał szukać "haków" na znane osoby oraz fragment wypowiedzi mecenasa dla "Gazety Wyborczej", w którym mówi, że co do pewnych kwestii nie jest związany tajemnicą adwokacką. Sam Giertych o najnowszych publikacjach "Wprost" wypowiada się bardzo ostro. 

Uważa, że podsłuchujący dziennikarze, to grupa przestępcza, a ujawnienie kolejnych taśm to zemsta za doniesienie do prokuratury, że tygodnik działa w grupie przestępczej publikującej nielegalne podsłuchy.

Z tych najnowszych wynika, że były wicepremier chciał stworzyć mechanizm wyłudzenia pieniędzy od najbogatszych Polaków. Rozmowa z Giertychem i dziennikarzem Janem Pińskim nagrał trzy lata temu Piotr Nisztor.

Ten sam, który do redakcji Wprost przyniósł podsłuchane w warszawskich restauracjach rozmowy polityków. Utrzymuje on, że Giertych chciał odkupić od niego prawa autorskie do książki o Janie Kulczyku by wstrzymać jej publikacje. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

Nisztor twierdzi, że Giertych zaproponował mu także napisanie kolejnych pozycji , które zawierałyby tak zwane haki na czołówkę biznesmenów. Sam Giertych twierdzi, że propozycja była blefem. Rzecznik na podjecie decyzji o wszczęciu ewentualnego postępowania dyscyplinarnego wobec Giertycha ma 30 dni.