"Wprost" kontynuuje wątek afery podsłuchowej. W najnowszym numerze dziennikarze tygodnika, powołując się na własne informacje, opisują szczegóły spotkania między wicepremier Elżbietą Bieńkowską a szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Tygodnik spekuluje, że ta sprawa mogła mieć coś wspólnego z niedawnym przeszukaniem biura poselskiego i pokoju sejmowego szefa klubu PSL Jana Burego.

Dziennikarze opisują krótko szczegóły tej rozmowy, ale nie przytaczają żadnych cytatów. Nie wiadomo też, czy są w posiadaniu nagrania.

Jak podaje "Wprost", Paweł Wojtunik w czasie spotkania z Elżbietą Bieńkowską miał się niepochlebnie wypowiadać o Radosławie Sikorskim, a zwłaszcza o jego postawie wobec akcji CBA w ministerstwie spraw zagranicznych. W ubiegłym roku funkcjonariusze służby antykorupcyjnej zatrzymali naczelnika wydziału zamówień publicznych w resorcie, Monikę F. Wojtunik, według "Wprost", miał również w niewybrednych słowach krytykować szefa MSW Barłomieja Sienkiewicza.

CZYTAJ WSZYSTKO O AFERZE TAŚMOWEJ. ZOBACZ TEŻ ZDJĘCIA >>>

Dziennikarze tygodnika piszą, że po wybuchu afery podsłuchowej Bieńkowska i Wojtunik obawiali się, że światło dzienne ujrzy nagranie z ich spotkania. Szef CBA miał w zakulisowych rozmowach mówić, że jego upublicznienie może nawet spowodować upadek rządu.

Według komentatorów "Wprost" mogą istnieć związki między spotkaniem Bieńkowska-Wojtunik a ubiegłotygodniową akcją CBA, kiedy funkcjonariusze przeszukali biuro poselskie oraz pokój sejmowy Jana Burego. Wszystko w ramach śledztwa dotyczącego powoływania się na wpływy przez dwóch biznesmenów z Leżajska. Dziennikarze wskazują na znajomość szefa klubu PSL z Piotrem Nisztorem, za którego pośrednictwem nagrania ze spotkań polityków trafiły do tygodnika. Sam Nisztor mówi, że Jana Burego zna słabo, a rozmawiał z nim może dwa razy w życiu.

Tygodnik opisuje też konflikt szefa klubu PSL z biznesmenem Stanisławem Bortkiewiczem. Według autorów publikacji ten drugi, mając żal do Burego, miał "rozpocząć krucjatę" przeciw posłowi za pośrednictwem znajomych dziennikarzy i PR-owców. Ich zadaniem miało być pisanie o rzekomych związkach PSL z aferą podsłuchową.

W tym kontekście dziennikarze przytaczają opinię anonimowego rozmówcy ze służb. Jego zdaniem przeszukanie pokoju i biura poselskiego Jana Burego mogło nie być przypadkowe, ale posłużyć jako pretekst do sprawdzenia, czy szef klubu PSL nie ma przypadkiem taśm z nagranymi rozmowami. Jak dodaje rozmówca "Wprost", mogła to być też przestroga dla tych, którzy są w posiadaniu jeszcze nieujawnionych nagrań.