Francja i Niemcy chcą, by to socjaliści obsadzili stanowisko szefa unijnej dyplomacji. To przekreśla szanse ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na tę funkcję, bo jest on z europejskiej chadecji. Decyzje o obsadzie kluczowych stanowisk - szefa unijnej dyplomacji i przewodniczącego Rady Europejskiej będą zapadać dopiero pod koniec przyszłego miesiąca.

Unijny szczyt w Brukseli, który rozpoczął się wczoraj wieczorem, zakończył się bez porozumienia. Zbyt duże były różnice zdań między państwami członkowskimi - każdy z proponowanych kandydatów wzbudzał większe, lub mniejsze zastrzeżenia. Europejscy przywódcy starali się ułożyć unijną układankę, ale nie udało się. Na zakończenie szczytu najpierw prezydent Francji Francois Hollande, a potem kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosiła podział stanowisk na przynależność partyjną.

Widzę pewną logikę - jeśli szefem Komisji Europejskiej jest chadek, to szefową unijną dyplomacji powinna być socjalistka. Ale wypowiadając te słowa, nie mówię, kto konkretnie powinien objąć to stanowisko - stwierdziła Merkel.

Jeśli chodzi o szefa Rady Europejskiej to wśród kandydatów wymieniano między innymi Donalda Tuska na to stanowisko, ale miał on powtórzyć, że nie jest zainteresowany. Teraz niemiecka kanclerz Angela Merkel mówi, że tej funkcji wcale nie musi objąć chadek. Może to być liberał, lub niezwiązany z żadną partią polityk. To oznaczałoby, że Polska nie dostanie eksponowanego stanowiska.