Prawo i Sprawiedliwość mobilizuje mniejsze ugrupowania by razem wystartować w wyborach i pod szyldem PiS pokonać Platformę Obywatelską.

Impulsem do działań zjednoczeniowych stała się afera podsłuchowa. Nielegalne nagrania rozmów PiS nazywa "taśmami prawdy", a ich uczestników "sitwą".

Podobnie jak tydzień temu, oprócz polityków PiS w na spotkanie zjadą przedstawiciele Solidarności, Ruchu Społecznego imienia Lecha Kaczyńskiego, Stronnictwa Ludowego PSL "Piast", Solidarności Rolników Indywidualnych, Prawicy Rzeczypospolitej i klubów "Gazety Polskiej". To środowiska, które z PiS współpracują przez cały czas. Będą też zapewne działacze Polski Razem Jarosława Gowina i Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, choć co do obecności samych liderów pewności nie ma. 

Przez cały piątek trwały rozmowy i spotkania na temat współpracy z PiS. W Sejmie naradzały się też zarządy obu partii. Ani Zbigniew Ziobro ani Jarosław Gowin pytani, czy wybierają się na Zgromadzenie Obywatelskie, nie odpowiadali ani tak ani nie, choć obaj uważali, że "jest nadzieja". Pod wieczór nieoficjalny komunikat z negocjacji był taki, że "porozumienie jest blisko". Rozmówca IAR chwalił też atmosferę rozmów z PiS. 

W ubiegłą sobotę na spotkaniu nazwanym Konwencją Zjednoczeniową Środowisk Patriotycznych pojawili się między innymi Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski. Była też reprezentacja Polski Razem i były poseł PO Andrzej Smirnow.

Jarosław Kaczyński przekonywał z mównicy, że potrzebna jest jedność, dyscyplina i zapomnienie o różnego rodzaju swarach i osobistych interesach. Wiceprezes PiS Adam Lipiński przewidywał jednak, że sytuacja może wyjaśnić się dopiero we wrześniu.

Pytany w środę o plan zjednoczenia prawicy, Jarosław Kaczyński powiedział: "Na pewno nie będziemy tego ciągnąć w nieskończoność, bo to zacznie to szkodzić".