Burmistrz Ursynowa i kandydat na stanowisko prezydenta Warszawy kampanię wyborczą zaczął de facto rok temu, kiedy to organizowano referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska. Obecny burmistrz Ursynowa na billboardach, ulotkach i na swoim profilu na Facebooku przekonuje wyborców nośnym hasłem: Miasto Społeczne Warszawa. I choć kampania billboardowa skończyła się kilka miesięcy temu, plakaty z wizerunkiem Piotra Guziała nadal wiszą w Warszawie.

Sęk w tym, że hasło burmistrza nie jest nowe. - Jest identyczne z tytułem realizowanego przez nas od 2010 roku projektu poświęconego historii warszawskich społeczników. Jednocześnie oświadczamy, że ani sam kandydat, ani nikt z jego sztabu wyborczego nie uzgadniał z nami brzmienia swojego hasła wyborczego - pisze w oświadczeniu Fundacja Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”.

Pismo w tej sprawie fundacja wysłała do komitetu Piotra Guziała już 1,5 miesiąca temu, ale twierdzi, że nie doczekała się odpowiedzi.

- Nawet jeśli wykorzystanie naszego hasła nie jest świadomym plagiatem ze strony pana Piotra Guziała, to warto zwrócić uwagę, że sprawdzenie, czy tak brzmiące hasło już istnieje, nie wymagało wielkiego wysiłku. Po wpisaniu hasła „Miasto Społeczne Warszawa” w wyszukiwarkę Google nadal pierwsze kilka wyników to odnośniki do stron związanych z naszym projektem - czytamy w oświadczeniu.

Fundacja zaprzecza, jakoby jej protest miał podtekst polityczny.

- Zdajemy sobie sprawę, że ze względu na fakt, iż hasło „Miasto Społeczne Warszawa” nie zostało przez nas zastrzeżone, możliwość wykorzystania środków prawnych przez nas jest bardzo ograniczona. Czujemy się jednak w obowiązku bronić nazwy projektu przez nas prowadzonego od 2010 r. przed zawłaszczeniem i upolitycznieniem oraz zasygnalizować, że użycie tego hasła w kampanii wyborczej Piotra Guziała odbywa się bez naszego przyzwolenia i budzi nasz sprzeciw.

Piotr Guział jest zdziwiony protestem "Stoczni". W rozmowie z portalem dziennik.pl tłumaczy, że zaraz po otrzymaniu listu od Jana Jakuba Wygnańskiego z fundacji polecił zająć się tą sprawą pracownikom komitetu wyborczego. Zadzwonił do niego z wyjaśnieniami jeden z przedstawicieli komitetu, z którym się nota bene przyjaźni.

- Zbieżność jest przypadkowa i nie można nam zarzucić żadnej perfidii w działaniu, bo hasła wcześniej nie znaliśmy. Nie zostało ono zarejestrowane ani zastrzeżone. Wykorzystaliśmy je, bo zwyczajnie oddaje nasze podejście do stolicy. Warszawa to przede wszystkim miasto ludzi, kładziemy więc nacisk na społeczny aspekt polityki - mówi nam Guział.

Zaraz jednak dodaje, że hasło w kampanii wyborczej nie będzie wykorzystywane. Komitet Guziała wymyślił już nowe. A poprzednia kampania billboardowa skończyła się w czerwcu i plakaty z hasłem wkrótce znikną ze stolicy.