Zmiana na stanowisku premiera to konsekwencja wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Swoje nowe obowiązki ma on objąć 1 grudnia.

Prezydent podkreślił, że to sytuacja szczególna, gdy dymisja odbywa się nie na podstawie upadku rządu, a awansu. - To w jakimś mierze spuentowanie 25 lat naszej wolności i 10 lat naszej obecności w Unii - podkreślał Bronisław Komorowski. Dodał, że stanowisko Donalda Tuska w Brukseli to dowód na to, że Polska ma mocną pozycję we wspólnocie europejskiej.

Prezydent powierzył dotychczasowemu premierowi pełnienie obowiązków szefa rządu do czasu wyłonienia następcy. Jak dodał, ma nadzieję, że nasza scena polityczna zachowa stabilność.

Kandydatką koalicji Platforma Obywatelska - Polskie Stronnictwo Ludowe na premiera jest marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Bronisław Komorowski zaprosił ją na spotkanie na jutro rano do Belwederu. 

Co teraz z rządem?

Od momentu przyjęcia dymisji prezydent musi powołać nowy rząd w ciągu dwóch tygodni, czyli w tym wypadku do 25 września. Jednak ze względu na wyjazd Bronisława Komorowskiego do Nowego Jorku na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ (22-25 września), praktycznie ostatnim możliwym terminem będzie 22 września przed południem.

CZYTAJ WIĘCEJ: Rostowski zazdrości Bieńkowskiej stanowiska >>>

ZOBACZ TAKŻE: Tusk wygwizdany na meczu siatkówki? "Ordynarnego buczenia nie było" >>>