Wczoraj i dziś Ewa Kopacz spotykała się z ministrami obecnego rządu. Jak powiedziała, był to merytoryczny przegląd prac poszczególnych resortów. Dodała, że część ministrów w rządzie zostanie. Zapewniła też, że nie zmieni się struktura resortów. Mówiło się bowiem o podziale ministerstwa infrastruktury i rozwoju oraz likwidacji administracji i cyfryzacji. 

Odchodząca marszałek Sejmu powiedziała po południu, że udało jej się zrealizować trzy zadania, jakie sobie postawiła, gdy Bronisław Komorowski desygnował ją na stanowisko premiera. Jej gabinet ma być merytoryczny, pełen silnych osobowości, spajający Platformę Obywatelską.

Desygnowana na stanowisko premiera Ewa Kopacz ustąpi z funkcji marszałka Sejmu w poniedziałek, przed zaprzysiężeniem gabinetu. Jej następcę mamy poznać w środę. 

Z nieoficjalnych informacji wynika, że nowym marszałkeim zostanie Radosław Sikorski. A jego miejsce w resorcie spraw zagranicznych - wedle informacji dziennikarzy - zająć ma Grzegorz Schetyna. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Schetyna w rządzie? Dostał propozycję i nie odmówił>>>>

Po wieczornym spotkaniu Bronisława Komorowskiego z Ewą Kopacz do dziennikarzy wyszła Joanna Trzaska-Wieczorek, rzeczniczka prasowa Kancelarii Prezydenta i powiedziała, że spotkanie było owocne, ale sam prezydent był zaniepokojony komentarzami na temat nowego gabinetu Kopacz. Trzaska-Wieczorek relacjonowała, że zdaniem prezydenta to nieuzasadniona i przedwczesna krytyka, bo przyszła premier jeszcze nie ogłosiła składu i należy jaj dać czas. Prezydent apeluje, aby zachować dobry obyczaj i dać sto dni nowemu rządowi, żeby mógł zacząć wdrażać program - mówiła rzeczniczka.

- 100 dni dostawał kiedyś Jaruzelski - skwitowała tą prośbę Monika Olejnik w swoim programie w TVN24.