Agencja Mienia Wojskowego zbyła w ramach przetargu 153 komplety ręcznych wyrzutni rakiet przeciwlotniczych - podał portal tvn24.pl. Broń ma teraz leżeć w magazynie niewielkiej polskiej firmy, która chce ją wyeksportować. Prokuratura i ABW podejrzewają, że agencja mogła tą transakcją złamać umowę międzynarodową ograniczającą obrót tego typu broni.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wojsko sprzedaje stare rakiety przeciwlotnicze. "Wymarzona broń dla terrorystów">>>

Szef MON Tomasz Siemoniak zapowiedział wyjaśnienie tej sprawy. Zastrzegł jednak, że była mu ona znana od maja, gdy poinformowały go o niej służby. - Sprawa była sprawdzana i informacji o nieprawidłowościach nie było - poinformował Siemoniak.

Szef MON uspokoił, że sprzedana broń nie miała wartości bojowej. Jak powiedział, te zestawy były pozbawione cech użytkowych i nawet złożone nie byłyby w stanie działać. Poza tym były zbędne od lat i sprzedano je firmie posiadającej koncesję.

Tomasz Siemoniak dodał, że nawet jeżeli ktoś w tej sprawie popełnił błędy, to zapewne polegały one na braku przezorności, a nie złamaniu procedur.