Wysoka Izbo, Panowie Marszałkowie, Panie Przewodniczący Rady Europejskiej, Pani Premier, czcigodni goście,

Dziękuję za okazane zaufanie. Jest to dla mnie wielki zaszczyt, móc stanąć na czele Izby, która jest jednym z najstarszych parlamentów w Europie. Dziękuję klubom za to, że nie wystawiły innych kandydatów. Dziękuję tym, którzy na mnie głosowali i tym, których jeszcze do siebie nie przekonałem. Nie przemówieniami, a pracą będę się starał, aby zdobyć Wasze zaufanie. Będę się starał być godnym następcą mojej poprzedniczki Pani Premier Ewy Kopacz.

Jubileusz dwudziestu pięciu lat naszej wolności, ale i to, że wchodzimy w rok wyborczy, przywodzi na myśl słowa mojego wielkiego poprzednika, marszałka Wiesława Chrzanowskiego, który w momencie wyboru powiedział:

Skład naszego Sejmu jest zróżnicowany. Taki jest w obecnej chwili nasz naród, ale wierzę w dobrą wolę i chęć współpracy. Sejm Ustawodawczy po pierwszej wojnie światowej też był zróżnicowany, a mimo to w 10 dni po inauguracyjnym posiedzeniu jednogłośnie uchwalił Małą Konstytucję.

Tak jak wtedy chodziło o tworzenie podwalin państwa polskiego tak dziś, do końca tej kadencji, powinniśmy solidarnie wesprzeć dwa priorytety, o których mówi Prezydent Bronisław Komorowski: wzmocnienie polskiej rodziny i wzmocnienie polskiej obronności. Jako byłemu ministrowi obrony z rekomendacji części dzisiejszej opozycji, proponuję całej Izbie partnerstwo na rzecz pakietu obronnościowego, bez którego wszystko, co cały naród przez ostatnie ćwierć wieku osiągnął, wystawione może być na szwank.

Jestem posłem mojej rodzinnej ziemi bydgoskiej. Należę do największego klubu sejmowego. Ciąży na mnie współodpowiedzialność za to, aby koncepcje większości mogły być realizowane. Jednocześnie pamiętam, że choć przyszliśmy tu z innymi pomysłami, ale z tą samą myślą, żeby wszyscy Polacy mogli być dumni z naszej Ojczyzny. Wysłuchałem uważnie ciekawych propozycji z obu stron Izby i obiecuję poważną dyskusję. Zapraszam opozycję do współpracy.

Na koniec mam dla Wysokiej Izby wiadomość nieprzyjemną. Szacunek, jakim cieszy się Sejm wśród naszych rodaków, jest najniższy spośród głównych instytucji państwowych. Zaledwie osiemnaście procent Polaków ma do nas zaufanie jako do społeczności parlamentarnej. To znacznie mniej niż zaufanie, jakim cieszy się wielu z nas osobiście. Oznacza to, że sposób, w jaki tu ze sobą rozmawiamy Polakom się nie podoba.

Atmosfera konfrontacji, która często tu panuje nie tylko utrudnia stanowienie mądrego prawa, ale nie przysparza też nikomu popularności. Myślę, że dla każdego z nas - bez wyjątku - powinno to być powodem do autorefleksji. Sądzę, że droga ku poprawie jest prosta. W każdej swej wypowiedzi powinniśmy pokazywać, że jesteśmy tu po to, aby rozwiązywać, a nie tworzyć problemy; że - pomyślność Rzeczpospolitej i dobro jej obywateli są dla nas najwyższym nakazem.

Za chwilę złożę kwiaty pod tablicami upamiętniającymi parlamentarzystów, których nie ma już wśród nas. Tych, którzy stracili życie podczas drugiej wojny światowej i tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej: marszałka Macieja Płażyńskiego, wicemarszałka Jerzego Szmajdzińskiego, wicemarszałka Krzysztofa Putrę oraz wszystkich posłów i senatorów, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.

Cześć ich pamięci.