27 sierpnia premier Donald Tusk zapowiedział z sejmowej mównicy, że jeszcze we wrześniu minister spraw wewnętrznych przedstawi szczegółową, szeroką i kompleksową informację na temat podsłuchów. Dodał, że na podstawie tej informacji podejmie "dalsze stosowne decyzje" i poprosił o kilka tygodni cierpliwości.

Poseł Stanisław Wziątek z komisji do spraw służb specjalnych uważa, że Donald Tusk chciał uspokoić opinię publiczną i powiedzieć, że rząd czuwa, a on jako "ojciec narodu" potrafi pilnować sytuacji związanej z bezpieczeństwem w Polsce.

- Gra piarowska i nic więcej  - dodał poseł SLD. Jego zdaniem, ani nie było woli żeby sprawę wyjaśnić publicznie, ani jej nie będzie.

Według niezrzeszonego posła Artura Dębskiego z komisji do spraw służb specjalnych, żadnego wyjaśnienia nie będzie. - Jest to tłumaczone czynnościami wykonywanymi przez prokuraturę, tym, że trzeba przesłuchać wiele osób i odzyskać jakiś materiał - wylicza poseł. Mimo to, jego zdaniem, zwlekanie z dymisjami osób podsłuchanych, w tym szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza obciążają Donalda Tuska i jego rząd.

Szef Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak podkreśla, że większość tych, którzy zostali nagrani została z rządu usunięta "cichcem", a powinni być jego zdaniem zdymisjonowani od razu po publikacjach tygodnika "Wprost".

Mariusz Błaszczak przypomniał, że Donald Tusk obiecywał także, że opinia publiczna pozna treść nagrań i tej obietnicy także nie spełnił. Zdaniem posła PiS, ujawnienie pełnej treści nagrań jest bardzo ważne, ponieważ pokazują one istotę rządów Donalda Tuska. Mariusz Błaszczak dodał, że Bartłomiej Sienkiewicz miał rację mówiąc, że mamy do czynienia z "państwem teoretycznym" a "pułkownika Sienkiewicza" kompromituje to, że najważniejsze osoby w państwie były przez półtora roku nagrywane.

Poseł PSL Stanisław Żelichowski spodziewa się, że przy okazji expose premier Ewa Kopacz odniesie się do zapowiedzi Donalda Tuska i poda termin przedstawienia posłom informacji. Przypomniał przy tym,, że ludowcy stawiali warunki w sprawie wyjaśnienia afery ale po odejściu premiera Tuska i ministra Sienkiewicza, sytuacja się - jego zdaniem - zmieniła i "w tej chwili nie jest to sprawa być albo nie być".

Według posła PSL nowy minister musi się zapoznać z tym, co może podać do publicznej wiadomości, więc będą jakieś dwa lub trzy tygodnie poślizgu w przedstawieniu informacji.

Poseł PO z komisji do spraw służb specjalnych, Marcin Kierwiński zapewnił, że informacja na temat afery podsłuchowej zostanie w Sejmie przedstawiona, nieco później.

- Odłożyło się w czasie w związku ze zmianą rządu - wyjaśnił poseł dziennikarzom dodając, że zmiana rządu nie jest czymś co można wcześniej zaplanować.

Poseł zauważył, że koalicja się nie zmieniła, więc to, co przedstawiał premier Tusk, będzie zapewne realizowane przez rząd Ewy Kopacz.

Śledztwo w sprawie afery podsłuchowej trwa, prace biegłych nad odczytaniem zniszczonych nośników z podsłuchami nadal nie zostały zakończone. Zdaniem posłów z komisji do spraw służb specjalnych do końca kadencji nic nie zostanie wyjaśnione, a potem sprawa się rozmyje.

Według komunikatu Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga z 17 września, śledztwo dotyczące bezprawnego utrwalania rozmów prowadzonych przez gości restauracji "Sowa i Przyjaciele" i "Amber Room" w Warszawie zostało przedłużone od 17 grudnia. Do tego dnia przesłuchano 59 osób, których rozmowy były nagrywane.