Dzięki zjednoczeniu prawicy pod przewodnictwem PiS, Prawo i Sprawiedliwość remisuje w sondażach z Platformą Obywatelską. Budowanie wspólnych list wyborczych to chęć zjednoczenia całego elektoratu prawicowego - ocenia profesor Ewa Marciniak, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Chodzi o to, żeby wszystkie partie prawicowe szły do wyborów wspólnym frontem, a nie walczyły między sobą o elektorat - dodała gość Polskiego Radia 24.

Zdaniem profesor Marciniak, to, że Jarosław Kaczyński buduje listy wyborcze wspólnie z Jarosławem Gowinem i Zbigniewem Ziobro ma podwójne znaczenie. Z jednej strony to przekaz dla wyborców prawicy, że można głosować na jedną listę zjednoczonej prawicy. Z drugiej strony, Jarosław Kaczyński w ten sposób marginalizuje konkurencję - dodała politolog.

Zdaniem profesor Marciniak, taka koalicja może zagrozić Platformie już na poziomie sejmików. Jednak zagrożeniem dla trwałości tego zjednoczenia może być dominacja PiS nad Polską Razem i Solidarna Polską i ambicje liderów tych partii.Jeżeli Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro nie zaakceptują przywództwa Jarosława Kaczyńskiego, to zjednoczenie prawicy może mieć jedynie charakter wyborczy i nie stanie się projektem politycznym w dłuższej perspektywie - ocenia profesor Marciniak.

PiS, Polska Razem i Solidarna Polska "skonsumowały" zawarte w lipcu porozumienie o współpracy i zarejestrowały wspólne listy do sejmików wojewódzkich.
Konferencja trzech polityków odbyła się w czwartek w siedzibie PiS. Liderzy mniejszych partii stali nieco z tyłu za Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS podkreślił, że zjednoczona prawica stanowi na polskiej scenie politycznej nową jakość, która będzie służyła dla poprawy całego życia publicznego także w kolejnych wyborach.

ZOBACZ TAKŻE: Nowa strategia Kaczyńskiego. Ekspert: Chce pokazać, że nie jest dawnym PiS-em>>>