Leszek Miller nie podarował sobie ironii i złośliwości. Szef partii, która w wyborach samorządowych poniosła największą porażkę, pozwolił sobie na komentarz do wyników głosowania na Pomorzu, gdzie najlepszy w historii wynik zanotowało PSL. Dzięki temu powiększą stan posiadania w sejmiku o ponad 100 procent - cztery lata temu ludowcom przypadły trzy mandaty, tym razem już siedem. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

- Pozdrawiam serdecznie rolników z Gdyni. Z 800 cztery lata temu zrobiło się ich 8800. Pozdrawiam. Nie sądziliśmy, że jest was tak dużo, szanowni państwo - komentował w Radiu ZET lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Czy to oznacza, że wybory zostały sfałszowane? Miller nie chciał stawiać takich zarzutów wprost. - Musiałbym mieć namacalne dowody. Być może takie dowody się ujawnią, jeśli prokuratura, ABW i NIK się tą sprawą zajmą. Natomiast są rażące nieprawidłowości i albo się zamknie oczy i przejdzie nad tym do porządku dziennego, albo nie - mówił, tłumacząc swoje zdanie na temat wyborów.

Zapowiedział, że SLD będzie analizować swój wyborczy wynik, który określił jako niesatysfakcjonujący. Deklarację tą poprzedziło słowne starcie z Moniką Olejnik, która zapytała, czy Miller podziela stwierdzenie o analogiach między Polską a Białorusią. Gdy polityk zaczął wyliczać różnice między krajami, Olejnik wypaliła: Myślałam, że pan myśli tak jak Jarosław Kaczyński. Odwołała się jednocześnie do głoszonych przez szefa PiS ostrych tez dotyczących wyborów samorządowych. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

- To pani źle myślała. Nie po raz pierwszy - odpowiedział Miller. - A kiedy ja dobrze myślę? Kiedy się zgadzam z Leszkiem Millerem? - dopytywała nie bez złośliwości Olejnik. - Czasem się pani zdarza, ale ostatnio ma pani złą passę - stwierdził szef SLD. - Ja wiem, że to jest bolesne dla lidera SLD, po raz kolejny przegrać - odbiła piłeczkę dziennikarka. - Nie będę tu rozpamiętywał tajników pani duszy i serca - odpowiedział Miller.