Komentatorzy już zastanawiają się, w jaki sposób obaj politycy ułożą sobie wzajemne relacje.

Jean-Claude Juncker to polityk doświadczony, od wielu lat na unijnych salonach, bo wcześniej był szefem Eurogrupy. Polityk z dużym ego, lubiący światła reflektorów - choć po ujawnionej niedawno aferze podatkowej w Luksemburgu jego gwiazda nie świeci już tak mocno. Można się jednak spodziewać, że Jean-Claude Juncker będzie chciał grać pierwsze skrzypce w Unii.

Nie jest tajemnicą, że to nie był wymarzony kandydat niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Donald Tusk ma być przeciwwagą dla byłego premiera Luksemburga. 

- Muszą podzielić się władzą i ciekawe, jak to zrobią. Ich poprzednikom na początku relacje nie za bardzo się układały. Nazywaliśmy to "wojną uliczną", bo budynki Komisji Europejskiej i unijnej Rady stoją naprzeciwko siebie, dzieli je ulica - powiedziała Polskiemu Radiu Ruth Berschens, brukselska korespondentka niemieckiej gazety "Handelsblat". 

W kuluarach można usłyszeć, że wyjściem z sytuacji byłby następujący podział - Jean-Claude Juncker zajmowałby się sprawami wewnętrznymi Unii, a Donald Tusk kwestiami zagranicznymi, czyli reprezentowaniem Wspólnoty na zewnątrz.