Radosław Sikorski twierdzi, że trwa na niego nagonka opozycji i byłych posłów PiS. Marszałek Sejmu mówił w radiowej Jedynce, że oszczerstwem jest twierdzenie, iż z państwowych pieniędzy zapłacono za jego przyjęcie urodzinowe w pałacyku MON w Helenowie. Na potwierdzenie swoich słów przedstawił fakturę na niespełna 14 tysięcy złotych. Przyznał, że na imprezie bawiło się "sto kilkadziesiąt osób", ale ta kwota była wystarczająca. Zapowiedział przy tym, że jedna ze stacji radiowych, która informowała o sprawie, będzie przez niego pociągnięta do odpowiedzialności za sposób, w jaki ją przedstawiła.

Marszałek Sejmu odniósł się też do zarzutów dotyczących pobieranego przez niego ryczałtu za podróże samochodem prywatnym w ramach pracy poselskiej. Media podkreślały, że marszałek pobrał 80 tysięcy złotych w okresie, gdy korzystał jako szef MSZ z samochodu służbowego. Radosław Sikorski zapewnił, że odbywał dużo podróży poselskich, choć "przypomnieć sobie, co człowiek robił trzy czy pięć lat temu, nie jest łatwo".

Biuro Ochrony Rządu zadecydowało dziś, że nie ujawni historii podróży Radosława Sikorskiego jego służbowym samochodem. Instytucja ta uznała, że nie jest to informacja publiczna. Marszałek dodał, że nowy system rozliczeń podróży poselskich pomoże posłom łatwiej wykazać swoją rzetelność. Będą musieli pokazać rachunek "z drogi" a najdalej będzie można samochodem wybrać się do Brukseli.

ZOBACZ TAKŻE: Kolejne kłopoty Sikorskiego. Wyprawił urodziny za pieniądze MON>>>