Prawo i Sprawiedliwość już podczas ubiegłorocznego referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz wskazywało na - ich zdaniem - rozrzutność i szastanie pieniędzmi w warszawskim ratuszu.

Jak podliczył Jarosław Krajewski, lider klubu PiS w Radzie Warszawy na nagrody prezydent miasta wydała 320 mln zł podczas ośmiu lat rządów.

W 2013 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz zrezygnowała z wypłat nagród i zapowiedziała, że nie będzie automatycznych nagród kwartalnych. Zamiast tego jest teraz jedna nagroda. Wymierne efekty? Na razie wypłacono 18 mln zł, podczas gdy w 2012 roku - 43 mln zł.

Urzędnicy nadal mogą liczyć na dodatek motywacyjny - ten poprzedzony jest krótką oceną okresową - przyznawaną na pół roku.

- Mam wrażenie, że tylko zmieniono nazwę z nagród na dodatki motywacyjne - komentuje w "Gazecie Wyborczej" Jarosław Kaczyński, prezes PiS. Jego zdaniem oceny w ratuszu mają charakter polityczny, a nie merytoryczny.

- Rok się jeszcze nie skoczył. Porównamy wydatki na nagrody i dodatki, gdy będą już dane za cały 2014 roku. Sądzę, że na 18 mln zł się nie skończy - kwituje.

CZYTAJ TEŻ: Gronkiewicz-Waltz zataiła informacje o premiach? Poszło 850 tys. złotych >>>