Jarosław Kaczyński powiedział, że wyrzuceni po madryckiej delegacji posłowie PiS nie wrócą na łono partii. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział w radiowej Jedynce, że zapewnienia o ich niewinności nie przekonały go. Adam Hofman, Mariusz Antoni Kamiński i Adam Rogacki twierdzą, że działali zgodnie z prawem, obyczajem parlamentarnym i powszechnie przyjętymi zasadami. Mimo tych tłumaczeń prezes Kaczyński nie zamierza przywracać ich do PiS w żadnej przewidywalnej przyszłości. Szef Prawa i Sprawiedliwości mówi, że na sprawę można by spojrzeć inaczej, gdyby trójka posłów od początku podawała taką argumentację jak teraz. Poprzednio mówili jednak co innego - mówił gość Jedynki.

Sondaż prezydencki nic nie znaczy

Prezes PiS bagatelizuje prezydencki sondaż, w którym kandydat jego partii Andrzej Duda ma 17 procent poparcia, a Bronisław Komorowski - 56 procent, co dałoby mu zwycięstwo w pierwszej turze. Jarosław Kaczyński przypomniał w radiowej Jedynce, że w poprzednich wyborach faworyci sondaży nie zawsze wygrywali. Choćby Lech Kaczyński, który na parę miesięcy nad zwycięskimi wyborami z 2005 roku miał niskie poparcie.

Kaczyński wyjaśnia cele marszu 13 grudnia

Po pierwsze - upamiętnienie wydarzeń sprzed lat, po drugie - protest przeciwko obecnej rzeczywistości politycznej. Jarosław Kaczyński mówił w radiowej Jedynce o celach zaplanowanego na jutro - w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - marszu organizowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. Powiedział, że marsz ma między innymi wymiar obywatelski. Manifestujący będą bowiem szli - jak mówił Kaczyński - za uczciwymi wyborami, demokracją oraz wolnością słowa i mediów. To jest marsz dla Polski - zapewnił.Prezes PiS-u przekonywał też, że nie ma nic złego w organizowaniu marszu, także o wymowie politycznej, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. 33 lata temu - zdaniem Kaczyńskiego - polskie aspiracje wolnościowe zostały brutalnie zmiażdżone. Według polityka, także dziś polska obywatelskość jest podważana. Podał przykłady przeprowadzenia ostatnich wyborów i traktowania dziennikarzy.

Prezes PiS posłucha apelu prezydenta Bronisława Komorowskiego

Prezydent PiS zapowiedział w radiowej Jedynce, że jutro zapali w oknie świecę, by oddać hołd ofiarom stanu wojennego i represjonowanym w tym czasie. Prezes PiS mówił, że świecę zapalał także 33 lata, bo wówczas ogłoszono podobny apel. Dodał, że obecnie zrobi to, ponieważ rocznicę stanu wojennego przeżywa osobiście. Jarosław Kaczyński zapali świecę, mimo bardzo krytycznego stosunku do Bronisława Komorowskiego. Przypomniał między innymi jego słowa:jaka wizyta taki zamach" po ostrzelaniu konwoju prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji.

Zdaniem Kaczyńskiego, w żadnym normalnym państwie europejskim polityk po takich słowach nie przetrwałby. W Polsce nie tylko przetrwał, ale i jeszcze do tego awansował na prezydenta. To jest bardzo niedobry objaw"- mówił gość Jedynki.
Dziś prezydent zapali świece pamięci stanu wojennego wspólnie z byłymi współinternowanymi pod aresztem na warszawskiej Białołęce. Tam wygłosi też apel do Polaków, by jutro o 19:30 zapalili takie świece w oknach.

ZOBACZ TAKŻE: Kaczyński potwierdza: Wybory zostały sfałszowane>>>